Kiedy kuchnia naprawdę ułatwia życie. Moje ulubione dania z MultiGrilla Kuvings ♥️
Kilka słów o MultiGrillu Kuvings.
Są takie sprzęty kuchenne, które po tygodniu lądują na dnie szafki. I są też takie, po które sięga się niemal codziennie, nie dlatego, że „trzeba”, ale dlatego, że po prostu ułatwiają życie. U mnie tak właśnie jest z MultiGrillem od Kuvings. Nie jestem osobą, która lubi mieć w kuchni dziesięć różnych urządzeń do jednej rzeczy. Lubię za to rozwiązania proste, wygodne i takie, które naprawdę pomagają przygotować coś dobrego bez stania godzinami przy garach. Zwłaszcza w dni, kiedy człowiek chce po prostu szybko zrobić obiad, ciepłe śniadanie albo coś dla dzieci. Jeden sprzęt, a tyle możliwości. Na początku myślałam: „kolejny grill”. Ale szybko okazało się, że to bardziej taki mały pomocnik do wszystkiego. Można na nim zrobić klasyczne grillowane warzywa czy mięso, ale też naleśniki, pancakes, jajka, zapiekanki, a nawet bardziej jednogarnkowe dania. I właśnie ta uniwersalność chyba najbardziej mi się spodobała. Rano śniadanie, później szybki obiad, a wieczorem coś „na ciepło” do filmu, bez wyciągania kilku patelni i innych sprzętów kuchennych.
Co naprawdę zrobiło na mnie wrażenie?
Przede wszystkim wygoda. Obsługa jest banalnie prosta, kilka ustawień temperatury, wszystko intuicyjne, nic nie trzeba „rozgryzać”. Sprzęt szybko się nagrzewa i równomiernie piecze, więc nie ma sytuacji, że z jednej strony coś już przypalone, a z drugiej jeszcze surowe. Duży plus daję też za ceramiczną płytę. Nic nie przywiera, łatwo się czyści i po prostu przyjemnie się na niej gotuje. Doceni to każdy, kto nie lubi później szorować patelni. No i wymienne płyty — serio, to robi robotę. Płyta do pancakes, później zamieniam na kolejną, do grillowanych warzywa, a po gładką sięgam, aby zrobić szybką kolację na ciepło. Bez kombinowania. To sprzęt, którego się używa, a nie tylko „ma” i wcale nie stoi „dla ozdoby”.
Ten grill zaczął żyć razem z naszą codziennością.
Czasem robię na nim szybkie śniadania, czasem obiad, czasem coś spontanicznego wieczorem. I właśnie to lubię najbardziej, że nie trzeba planować wielkiego gotowania, żeby przygotować coś fajnego. Urządzenie wygląda bardzo estetycznie, więc nie mam potrzeby chowania go po każdym użyciu.
Sprawdź moje ostatnie przepisy przygotowane w MultiGrillu:
Carpaccio z buraka z halloumi na musie z mango

Szpinak z grillowaną figą i halloumi

Boczniaki smażone z warzywami – orientalny smak w 20 minut

Rozgrzewająca zupa z grillowanym kurczakiem i krewetkami, pak choi, brązowymi pieczarkami i trawą cytrynową

Szaszłyki z wątróbką, boczkiem i cebulą

Chrupiące placuszki gryczane

Czy znalazłam jakieś minusy?
Szczerze? Na ten moment nie bardzo. To jeden z tych sprzętów, przy których człowiek po czasie myśli: „dlaczego wcześniej tego nie miałam?”. Zwłaszcza jeśli lubicie proste gotowanie, szybkie posiłki i kuchnię bez zbędnego chaosu. I chyba właśnie za tę codzienną wygodę najbardziej go polubiłam.



